Nie napisałam do Was żadnego listu od czasu mojego wyjazdu na studia i naprawdę jest mi przykro,
że mogłam być tak bezmyślna i nic do Was nie napisać wcześniej. Teraz jednak opowiem
wam o wszystkim, co się u mnie wydażyło tylko bardzo prosze Was usiądźcie przed
przeczytaniem dalszej części tego listu.
No więc u mnie już teraz wszystko naprawdę
w porządku. To pękniecie czaszki i wstrzas mózgu, który miałam gdy wyskoczyłam
z okna akademika - (bo zaraz po moim przjeździe wybuchł tutaj pożar) - to już
są prawie zaleczone. W szpitalu byłam tylko 3 tygodnie i teraz widze już prawie
całkiem normalnie, a te okropne bóle mniewam już tylko raz dziennie. Na szczęście
ten pożar akademika i mój skok z okna widział nalewacz ze stacji paliwowej, która
znajduje się obok akademika. To właśnie on zadzwonił po straż pożarną i karetkę
pogotowia. Odwiedzał mnie też w szpitalu, a ponieważ nie miałam gdzie mieszkać,
bo akademik się spalił, był tak miły, że zaprosił mnie do swojego mieszkania
i pozwolił mi tam zamieszkać (jest to pokój w suterynie, ale za to jest bardzo
fajnie urządzony). On jest bardzo sympatycznym chłopcem, bardzo się kochamy
i zamieżamy się pobrać. Nie ustaliliśmy jeszcze dokładnej daty ślubu, ale
odbędzie się ona na pewno, zanim moja ciąża stanie się bardziej widoczna.
Tak rodzice spodziewam się dziecka. Wiem jak bardzo chcecie zostać dziadkami
i świetnie sobie wyobrażam jak ciepło powitacie mojego dzidzusia. Jestem
pewna że obdażycie go taką miłościa, poświęceniem i czułą opieką, jakimi
obdarzyliście mnie, kiedy byłam dzieckiem. Powodem opóżnienia daty ślubu
jest to, że mój chłopak cierpi na drobną infekcje, którą z resztą się
od niego chwilowo zaraziłam, a którą chwilowo uniemożliwia nam pomyślne
przejście przez przed małżeńskie badanie krwi. Jestem pewna że przyjmiecie
mojego chłopaka do naszej rodziny z otwartymi ramionami. On jest bardzo fajny
i choć niespecjalnie wykształcony, ma jednak naprawdę dużo ambicji.
Teraz kiedy już wszystko wiecie o miom obecnym życiu chciałam Wam
powiedzieć, że nie było żadnego pożaru i nie miałam pęknięcia czaszki
ani wstrząsu mózgu, nie byłam w szpitalu, niczym sie nie zaraziłam,
nie jestem w ciąży, a nawet nie mam chłopaka.
Ale w tym semestrze mam 2 z angielskiego więc chciała bym,
żebyście spojrzeli na to z innej perspektywy.
Podesłała: Aleksandra